Classified Item
Bungie has the ability to expose information in the API that, for whatever reason, is not yet ready to be seen. We call these items "classified".
Sometimes classified items eventually are revealed to be real, in-game items. However, they are usually just junk data that made it into the API that isn't intended to be seen.
We include these items in the database solely to provide a complete view of what is in the API files. You should not take the presence of this item as a guarantee of something coming in a future update or attempt to analyze its presence too deeply. Doing so likely will only lead to disappointment.
This item is categorized as classified because:
- It is a dummy responsible for generating items purchased from vendors or obtained from opening engrams.
Stats
| Obrona | 0 |
Lore
Peleryna pyrrusowej ascendencji
„Nie możemy nigdy wrócić tam, gdzie byliśmy”. – Aisha, ludzka Łowczyni
DZIENNIK REKONSTRUKCJI SYMULACJI // LA-01-05 // SYMULOWANA LATARNIA, WIEŻA, OSTATNIE MIASTO
– W kokpicie mojego statku nadprzestrzennego wciąż jest śnieg – mówi Aisha, gdy pojawia się w pełnej trzasków fali, rozchodzącej się z podrzędnego konfluksu Weksów, przeprowadzającego obecnie symulacje Latarni w bezpiecznych ścianach Wieży.
– To dlatego się spóźniłaś? – pyta Reed-7, a w piersi Aishy pojawia się ciężar.
Posyła mu wymuszony uśmiech i rozkłada ręce, próbując opanować nerwy.
– A Shayura to nie? – odszczekuje.
– Zaraz będzie – mówi Reed, a po chwili pyta bardziej znacząco. – Jak długo sterczeliście w obozie Nieznajomej, po tym jak odeszliśmy?
Aisha odwraca wzrok, jakby chciała podziwiać wierne odwzorowanie Latarni. Zaciska zęby. Jej ramiona są spięte.
– Kilka godzin – mówi cicho. – Ruszyłam z miejsca. Ród Zbawienia kręcił się w pobliżu ruin Weksów. Chciałam się upewnić, że tam nie zostaną.
– Czuje niepokój, przyciska palce do szyi. Hełm otacza jej głowę w pojedynczym błysku światła.
Reed prycha i kiwa głową.
– To dziwne, co?
Porzuca temat Europy. Aisha nie jest pewna, do czego zmierza.
– Ta symulacja. Święty jest… skupiony na walce. Wydaje się rzeczywista – kontynuuje.
– Jest rzeczywista. To znaczy, my jesteśmy. Kosmos jest… Sama nie wiem. Magiczny? Ale ty, ja? Strażnicy? To wciąż my – wyjaśnia Aisha, wyczuwając poruszenie wokół siebie. – Niebezpieczeństwa mogą być symulowane, ale ich efekty, które na nas wpływają, są rzeczywiste. Święty nie zrobiłby tego inaczej. Nie byłeś nigdy w Nieskończonym Lesie, co?
– W życiu – szybko przyznaje Reed. – Za żadne skarby. Nie znoszę Weksów – dodaje, wzdrygając się. – Jak ty pająków. Ja mam tak samo z Weksami. Nie wiem czemu i nie obchodzi mnie to.
Aisha spogląda na swoją rękę, dłoń zaciśniętą w pięść. Zamyka oczy, rozważa przez chwilę słowa Reeda. Zbiera w sobie pewność siebie, aby coś wyznać, gdy Shayura nagle pojawia się w symulowanej przestrzeni. Mija Reeda i Aishę i zmierza prosto ku Latarni.
– No chodźcie.
Nagłe pojawienie się Shayury sprawia, że Reed i Aisha wymieniają zaniepokojone spojrzenia, ale nie wracają już do tematu.
DZIENNIK REKONSTRUKCJI SYMULACJI // LA-02-05 // ARENA PRÓB, SYMULOWANA LATARNIA
– Gdzie jest Shayura? – pyta Reed, przeładowując karabin zwiadowczy w środku meczu. Aisha wskazuje przejście dwoma palcami.
– Polowała na tego przebudzonego Czarownika od początku meczu. Chyba pobiegła za nim tam – mówi Aisha, zrywając się do biegu. – Trzech na jednego, lecimy.
Gdy w końcu znajdują Shayurę, stoi ona nad wciąż żywym przebudzonym Strażnikiem, którego hełm pękł, ujawniając jedno oko. Patrzy się to na nią, to na jej stojący w płomieniach miecz. Aisha i Reed przygotowują broń, gotowi wesprzeć Shayurę, jeśli spudłuje ona końcowy cios w meczu. Reed obniża swój karabin automatyczny, Aisha wyczuwa jego zdumienie, gdy zauważa, że Shayura wcale nie celuje w Strażnika. Celuje w jego Ducha.
– Shay? – pyta Aisha z nerwowym drżeniem w głosie.
Shayura atakuje, uderzając w Ducha mieczem i strącając go na ziemię. Strażnik wydaje z siebie okrzyk przerażenia, a Shayura szybkim ruchem wyciąga broń boczną i pakuje mu pocisk w czoło. Duch świergocze i piszczy. Jest tylko uszkodzony. Shayura chowa broń do kabury.
– Shay! – krzyczy Reed, upuszczając swój karabin zwiadowczy i rzucając się na nią. Tym razem jednak Shayura wystrzeliwuje energetyczny pocisk z dłoni, który kładzie Reeda na ziemię. Serce Aishy bije jak oszalałe. Patrzy to na Reeda, to na Shayurę. Strach i wątpliwości przejmują nad nią kontrolę. Aisha zamyka oczy i wybiera rzecz nie do pomyślenia.
Niebieskoczarne lodowe skorupy unieruchamiają nogi Shayury, gasząc jej ogień Praxis i zamrażając ramię uzbrojone w miecz. Kawałki lodu opadają wokół jej ciała wraz z falami widocznego zimna. Fale te mają swoje źródło w wyciągniętej ręce Aishy: z jej rękawicy wydobywają się fragmenty krystalicznych piór. Nie miała wyboru.
Aisha nie mogła w tej chwili zrozumieć, co dzieje się w głowie Shayury i jak wielka jest jej zdrada.
Liczyła jednak, że z czasem jej przyjaciele zrozumieją i wybaczą.