Special Perks
Stats
| Siła rażenia |
|
70 | |
| Zasięg |
|
62 | |
| • Damage Falloff | |||
| Stabilność |
|
45 | |
| Szybkość dobycia |
|
41 | |
| Prędk. przeładowania |
|
50 | |
| • Reload Time | |||
| Asysta celowania |
|
72 | |
| Generowanie amunicji |
|
45 | |
| Przybliżenie |
|
12 | |
| Lotna skuteczność |
|
2 | |
| Kierunek odrzutu |
|
75 | |
| Pocisków na min | 65 | ||
| Magazynek | 5 | ||
| Atak | 0 | ||
Curated Roll
Lore
Fraktetyst
„Wyobraź sobie ostatni dźwięk, jaki usłyszysz”. – Petra Venj
Amanda Holliday z pełnym zadowolenia mruknięciem skończyła spaw mocujący nowy zawór upustowy do dna zbiorników na eter. Wyczołgała się tyłem do korytarza i zderzyła z nogami potężnego Eliksni, który przykucnął za nią.
– Mithraxie! – fuknęła, ściągając maskę spawalniczą.
– Amando! – odpowiedział Mithrax. – Twoja obecność jest niespodziewana, lecz mile widziana. Ulepszasz nasze zbiorniki na eter?
– Taa, dorzuciłam tam nowy zawór upustowy – wzruszyła ramionami Amanda, pakując swoje narzędzia. – Nic, czego nie moglibyście zrobić sami, ale akurat tędy przechodziłam.
Mithrax przez chwilę przesuwał wzrokiem po Dzielnicy Botza. – Trudno mi w to uwierzyć – powiedział z goryczą.
Amanda roześmiała się. – Daj już spokój. Wiesz, co się mówi o darowanym koniu.
Mithrax przekrzywił głowę.
– Zapomnij – powiedziała. – Więc, jak sobie tutaj radzicie? Odkąd, no wiesz… – zawiesiła głos.
– Odkąd ustały ataki ludzi i Weksów, radzimy sobie dobrze – odparł Mithrax, wyprostowując się na pełną wysokość i podnosząc Amandę na nogi. – Po ustąpieniu Bezkresnej Nocy mamy więcej zasobów. Widzę, że wasz lud i mój lud zbliżają się do siebie.
– Taa, to miłe – zgodziła się Amanda. – Dzieją się rzeczy, jakie kilka miesięcy temu nawet by mi się nie śniły. Wczoraj widziałam na Bazarze grupę Eliksni, którzy kupowali obudowy Duchów!
Śmiech Mithraxa brzmiał jak głębokie dudnienie. – Tak, puste obudowy są naprawdę piękne. Amando, może przedstawisz mnie swojemu Duchowi? Chętnie bym go poznał.
– O, wybacz – zachichotała Amanda. Położyła dwa palce na nadgarstku. – Wciąż mam puls. Duchy to nie dla mnie.
Mithrax stanął jak wryty. – Nie jesteś Światłodzierżcą?
– Nie-e – odpowiedziała. – Jestem zwykłą osobą.
Mithrax myślał przez chwilę. – Pomagasz nam, nie mając daru Światła… – powiedział, podnosząc szponiastą dłoń do piersi i składając ukłon. – Mój lud mógłby się od ciebie nauczyć tak wiele.
Amanda przestąpiła z nogi na nogę i podrapała się po karku. – Obawiam się, że kiepska ze mnie nauczycielka – odezwała się cicho.
Mithrax uśmiechnął się. – Trudno mi w to uwierzyć.