Classified Item
Bungie has the ability to expose information in the API that, for whatever reason, is not yet ready to be seen. We call these items "classified".
Sometimes classified items eventually are revealed to be real, in-game items. However, they are usually just junk data that made it into the API that isn't intended to be seen.
We include these items in the database solely to provide a complete view of what is in the API files. You should not take the presence of this item as a guarantee of something coming in a future update or attempt to analyze its presence too deeply. Doing so likely will only lead to disappointment.
This item is categorized as classified because:
- It is a dummy responsible for generating items purchased from vendors or obtained from opening engrams.
Exotic Perks
Sieciołap
Stats
| Obrona | 0 |
Curated Roll
Lore
Mojry
Los jest przeplatany śmiercią.
Dinozaury.
Neandertalczycy.
Cesarstwo Rzymskie.
Abraham Lincoln.
ZSRR.
Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.
Prezydent.
Sale taneczne.
Futbol.
Sklepy z płytami.
Teleturnieje.
Moja cała rodzina. Każdy z jej członków:
Mój brat Ben.
Moja bratowa Fernanda.
Moja bratanica Betty.
Moi bratankowie Phillip i Benito.
Moja matka, która nauczyła mnie angielskiego.
Opa i Oma, którzy nauczyli mnie niemieckiego.
Mój ojciec, który nauczył mnie hiszpańskiego.
Nie ma ich. Nie ma. Dziś tylko ja znam ich imiona.
Muszę zapamiętać pozostałych. Tak wielu, jak się da.
Nie żyje już nikt, kto mógłby to zrobić.
Teresa, która po treningu futbolowym uczyła mnie polskiego za odkrytymi trybunami.
Moja nauczycielka francuskiego z liceum, która wezwała rodziców, żeby dowiedzieć się, jakim cudem mylę polski z francuskim.
Wszystkie chłopaki z unitarki.
Wszystkie chłopaki z bazy.
Frankie, Enzo, Michał i Walter.
Wszyscy ci ludzie, nad którymi przelecieliśmy.
Wszyscy, których Frankie nie wypatrzył.
Starszy sierżant sztabowy Grant, który dał mi nowe życie.
Najlepsi w Moskwie, nieostrożni nauczyciele rosyjskiego, którzy powinni byli uważniej sprawdzać swoje telefony.
Pani Rodriguez z trzeciego piętra, która na Boże Narodzenie zawsze przynosiła tamales.
Fellini.
Watson. Ginger.
…Hypatia.
Ofiary spod Les Diablerets.
Dzieciak z sąsiedztwa, który sprezentował mi tę niesamowitą płytę z psychodeliczną, kambodżańską muzyką w zamian za to, że pomogłem jego rodzicom z podatkami.
Ubrana na żółto kobieta, która dała mi swój numer, kiedy tańczyła na Latynoskiej Nocy w Mirador.
(Nadal jest w kieszeni moich spodni. Na imię miała Rosario… Cosas así, sólo me pasan a mí…)
Setki miast.
Tysiące języków.
Miliony gatunków.
Miliardy i miliardy istnień ludzkich.
Ben.
Ben.