Classified Item
Bungie has the ability to expose information in the API that, for whatever reason, is not yet ready to be seen. We call these items "classified".
Sometimes classified items eventually are revealed to be real, in-game items. However, they are usually just junk data that made it into the API that isn't intended to be seen.
We include these items in the database solely to provide a complete view of what is in the API files. You should not take the presence of this item as a guarantee of something coming in a future update or attempt to analyze its presence too deeply. Doing so likely will only lead to disappointment.
This item is categorized as classified because:
- It is a dummy responsible for generating items purchased from vendors or obtained from opening engrams.
Stats
| Obrona | 0 |
Lore
Buty trwogi
Akolici Nezareca: Koraxis – IV
Załoga buzowała od energii. Koraxis otworzył oczy i zobaczył bezmiar przestrzeni za pobliskim iluminatorem oraz jakiś tuzin Eliksni wykonujących różne zadania. W powietrzu czuło się napięcie. Załoga porozumiewała się przyciszonymi głosami i przemieszczała się między pokładami, zachowując dużą ostrożność.
Koraxis był cichy, tak jak za pierwszym razem, gdy poczuł w dłoni ciężar i moc zdobytego przedmiotu. Pulsował.
Świat się zmienił. Kolejna znajoma chwila.
– Sprawy nie wyglądają dobrze, kapitanie – szepnął do Koraxisa męt. Pamiętał tę rozmowę, ale nie poznawał głębokiego tonu męta. Wydawał się nie na miejscu. Męt nachylił się odrobinę bliżej. Przeskakiwał spojrzeniem między załogantami. – Kończy się nam żywność, statek potrzebuje napraw, a załoga… martwi się, że może być przeklęty.
– No to mogą odejść – rzucił Koraxis. Nastąpiło to automatycznie, podobnie jak jego podróż przez Piramidę. Męt zawahał się zaskoczony.
Koraxis zamrugał oczami. Już nie otaczała go jego załoga ani jej niezadowolone głosy. Nagle znalazł się w swojej kwaterze.
Panowała ciemność. Ciemność tego rodzaju, która zdaje się wszystko pochłaniać.
Koraxis siedział przy stoliku obok swojego hamaka. Tylko on i oko. Spoglądał na nie, a ono spoglądało na niego.
Obok leżała księga magii. Szalone rozwiązanie nieoczekiwanego problemu. Rytuał był prosty – a przynajmniej tak mu się wydawało. Ledwo dawał radę sam tłumaczyć tekst, ale był zbyt uparty, zbyt przestraszony, by poprosić o pomoc. W dłoniach zaciskał zaostrzony kryształ. Z jego ust wyszły słowa, ale nie usłyszał ich przez natarczywe szepty.
Kryształ zalśnił i w Koraxisa uderzyła fala energii, która rzuciła nim do tyłu. Tym razem poczuł uderzenie.