Classified Item
Bungie has the ability to expose information in the API that, for whatever reason, is not yet ready to be seen. We call these items "classified".
Sometimes classified items eventually are revealed to be real, in-game items. However, they are usually just junk data that made it into the API that isn't intended to be seen.
We include these items in the database solely to provide a complete view of what is in the API files. You should not take the presence of this item as a guarantee of something coming in a future update or attempt to analyze its presence too deeply. Doing so likely will only lead to disappointment.
This item is categorized as classified because:
- It is a dummy responsible for generating items purchased from vendors or obtained from opening engrams.
Stats
| Obrona | 0 |
Lore
Peleryna trwogi
Akolici Nezareca: Koraxis – V
Szepty i krzyki wwiercały się w umysł Koraxisa. Uniósł dłonie do twarzy. Skomlenia i żałosne pojękiwania były jedynymi dźwiękami, jakie z siebie wydawał.
Sceneria wokół niego znowu się zmieniła i stał na krawędzi meteorytu. Chociaż Rafa była rozległa, rozpoznawał przepływające obok niego fragmenty statków, ale wyglądały inaczej, niż je zapamiętał. Były powykręcane w koszmarne kształty. Głębokie fiolety i błękity były przytłumione. Było cicho, nie licząc jego własnej, osobistej publiczności.
Koraxis podniósł oko, które trzymał w swoich niszczejących dłoniach. Wciąż pulsowało energią.
…Uwolnij mnie…
Usłyszał urzekający głos, który wabił duszę, aby poddała się jego woli, lecz zniekształcenia, jakie nastąpiły po nim, przypomniały Koraxisowi, w jakim celu przybył do tego miejsca. Aby bez pozostawiania śladów doprowadzić do zniszczenia tego przeklętego reliktu.
Zacisnął pięść wokół oka. Narastające krzyki przeszywały jego uszy. Mroczna dłoń sięgnęła do niego. Centymetry dzieliły jej palce od jego ręki. Koraxis rzucił oko w Rafę, wytężając całą swoją siłę.
Upadł.
A potem rozległo się pukanie do drzwi.
Koraxis gwałtownie się przebudził. Dłoń już sięgała po broń. Szepty znikły, w jego kwaterze panowała cisza. Oszołomiony rozejrzał się po wnętrzu.
Wygrzebał się z posłania i delikatnie zbliżył do drzwi. Wycelował broń.
Metal otworzył się ze zgrzytem.
Na zewnątrz stał człowiek ubrany w ciemny, ozdobny płaszcz. Jedną dłoń unosił w geście powitania, w drugiej ściskał księgę. Emanowała tą samą koszmarną energią, co oko… co Nezarec.
– Wybacz, że zakłóciłem twój sen – powiedział mężczyzna językiem, który Koraxis słabo rozumiał. – Ale czy to przypadkiem nie ty jesteś Koraxis?