Classified Item
Bungie has the ability to expose information in the API that, for whatever reason, is not yet ready to be seen. We call these items "classified".
Sometimes classified items eventually are revealed to be real, in-game items. However, they are usually just junk data that made it into the API that isn't intended to be seen.
We include these items in the database solely to provide a complete view of what is in the API files. You should not take the presence of this item as a guarantee of something coming in a future update or attempt to analyze its presence too deeply. Doing so likely will only lead to disappointment.
This item is categorized as classified because:
- It is a dummy responsible for generating items purchased from vendors or obtained from opening engrams.
Stats
| Obrona | 0 |
Lore
Kaptur pyrrusowej ascendencji
„Widzę bez przeszkód niezmąconym wzrokiem”. – Shayura, przebudzona Czarownica
DZIENNIK REKONSTRUKCJI SYMULACJI // LA-03-01 // MERKURY
Odbicie, obserwowane przez rozbite szkło, jest podzielone na liczne, nierówne odłamki.Czarownica Shayura patrzy na siebie w zniszczonym monitorze centrum kontroli, jej obraz podzielony jest na tak wiele załamanych wersji. W swoim gniewie pozostaje cicha.
– Wchodzimy teraz w atmosferę Merkurego – świergocze jej Duch. Shayura spogląda w górę, na płomienie, które huczą na zewnątrz kokpitu i widzi swoją twarz, zniekształconą przez wygięcie szkła. W takiej chwili żadne odbicie nie jest zgodne z rzeczywistością, żaden obraz nie jest dokładnym odzwierciedleniem.
– Reed już na nas czeka – dodaje jej Duch, zaniepokojony.
Shayura słyszy go, ale tylko częściowo. Coś ściska jej wnętrzności, jakby pełne lęku palce.
– Otwórz kanał z Aishą – mówi Shayura. Jej Duch się waha, ale po chwili piszczy usłużnie. Kokpit nagle wydaje jej się ogromny. Zupełnie, jakby mogła krzyczeć do samego wszechświata.
Jej Duch podlatuje bliżej.
– Połączenie otwarte.
– Nie powinniśmy jej tak zostawiać – mówi Shayura w pustkę z zaciśniętym gardłem.
– To nie był nasz wybór, Shay. Możesz się zgadzać albo nie, ale stanowimy jeden front. – Aisha, inna członkini jej drużyny ogniowej, odpowiada jej poprzez zakrzywioną atmosferę Merkurego.
– To postarajmy się tak działać – odszczekuje Shayura, niezwykle mocno zaciskając usta, gdy tylko słowa je opuszczają. Podnosi rękę do ust, żałując tego tonu, ale nie stara się go sprostować.
– To była decyzja Sloane – głos Aishy brzmi dla kontrastu niezwykle spokojnie. – Wiesz, jaka ona jest. Jeśli nie chciała się ewakuować, to żadna siła w Układzie by jej do tego nie zmusiła. Odejść, zostać… Jej wybór.
– Dowódcy popełniają błędy – Shayura chciałaby wyjaśnić to lepiej. Słowa są niewystarczające.
– Przygotowuje się do teleportacji – cicho stwierdza Duch Shayury. – Jesteśmy w zasięgu.
Shayura przytakuje i przełyka ślinę, ale gniew wrze w niej i niemal czuje, jak wypełnia jej kości. Pasma złotego ognia migają jej na ramionach.
– Zavala tego nie dostrzega. Próbuje wykonywać pracę dwóch dowódców Straży Przedniej naraz. Nie… – Shayura urywa w pół zdania, gdy ona i jej Duch wpadają w wir naładowanych cząstek, powstając na nowo na spopielonej powierzchni Merkurego, w cieniu Iglic Caloris. – …uwierzę nawet przez chwilę, że nic więcej nie mogliśmy zrobić!
– Sloane dokonała wyboru – krzyczy Aisha, gdy tylko dostrzega Shayurę. W pobliżu trzeci członek ich drużyny ogniowej, Reed-7, stoi jak ogromna, karmazynowa figura w pancerzu Tytana.
Dowódca prosił ją, by się wycofała, a ona tego nie zrobiła! Nie zrzucaj tego na niego! – kontynuuje Aisha, dręcząc Shayurę z pełną złości intensywnością.
Shayura obraca się, by spojrzeć na Aishę. Narastający wokół niej ogień wygasa w nagłym wybuchu.
– Jeśli chce być dowódcą, musi być gotów na krytykę swoich decyzji!
– Hej! – Reed-7 wtrąca się wreszcie z okrzykiem. Egzo o szerokich ramionach niezręcznie przestępuje z nogi na nogę, ale wciąż tkwi w miejscu. Aisha i Shayura patrzą na niego w milczeniu.
Reed podnosi rękę, drapiąc się po karku.
– Możemy to załatwić później? Proszę?
Shayura czuje na sobie wzrok Aishy. Uspokaja się tak, by jej postawa pasowała do tej, którą prezentuje jej przyjaciółka, niechętnie się z nią godząc, ale gniew, który czuje w środku, wciąż płonie. Wyciąga swój miecz i wskazuje w stronę grupy Strażników po drugiej stronie omiatanego wiatrem dziedzińca Latarni, ukazując wyzwanie.
– No dobra – zgadza się niechętnie Aisha. Shayura wycofuje się, wciąż wrząc wewnątrz.