Classified Item
Bungie has the ability to expose information in the API that, for whatever reason, is not yet ready to be seen. We call these items "classified".
Sometimes classified items eventually are revealed to be real, in-game items. However, they are usually just junk data that made it into the API that isn't intended to be seen.
We include these items in the database solely to provide a complete view of what is in the API files. You should not take the presence of this item as a guarantee of something coming in a future update or attempt to analyze its presence too deeply. Doing so likely will only lead to disappointment.
This item is categorized as classified because:
- It is a dummy responsible for generating items purchased from vendors or obtained from opening engrams.
Special Perks
Stats
| Siła rażenia |
|
92 | |
| Celność |
|
50 | |
| • Damage Falloff | |||
| Stabilność |
|
70 | |
| Szybkość dobycia |
|
20 | |
| Prędk. przeładowania |
|
30 | |
| • Reload Time | |||
| Asysta celowania |
|
50 | |
| Generowanie amunicji |
|
50 | |
| Przybliżenie |
|
18 | |
| Lotna skuteczność |
|
16 | |
| Kierunek odrzutu |
|
58 | |
| Czas naciągnięcia | 767 | ||
| Atak | 0 | ||
Curated Roll
Lore
Merkury-A
„Dowód działania w dobrej wierze to klucz do współpracy, a ostatecznie do przyjaźni”. — William Moffat, dyrektor DOZ
– Nigdy tego nie jadłem, ale jestem przekonany, że ramen istniał przed Złotym Wiekiem – Lodi kiwa głową, a pałeczki drżą w jego dłoni. – Powinienem coś dla ciebie od czasu do czasu ugotować. Jakie… potrawy… wciąż istnieją?
Kiedy Strażnik pochyla się, żeby odpowiedzieć, Duch piszczy: – A niech mnie! Święty tu jest!
Lodi szybko wstaje zza kontuaru, żeby go przywitać. Tyle o nim słyszał. – Miło mi pana poznać, panie Święty.
Zerka na Strażnika, oczekując prezentacji, ale dostrzega jedynie pożegnalne skinienie i kołyszący ruch Ducha, kiedy wychodzą.
Tytan miażdży mu palce w entuzjastycznym uścisku. W drugiej potężnej dłoni trzyma pudełko. – Emisariusz! Cała przyjemność po mojej stronie!
Lodi zastyga w bezruchu.
Zna ten akcent z tysiąca podsłuchów telefonicznych i spoza kilkunastu luster weneckich. Zmusza się do zachowania kamiennego wyrazu twarzy. Siłą woli uspokaja puls.
– Skąd jesteś? – Lodi pyta niepewnym rosyjskim.
– No, w końcu! – Święty wrzeszczy płynnym staccato w tym samym języku. – Wreszcie mam z kim pogadać! I bez ostrzeżenia po raz drugi miażdży dłoń Lodiego w entuzjastycznym uścisku.
– Gdzie moje maniery? Proszę, prezent, żeby się dobrze mieszkało.
Czując buzujące napięcie, Emisariusz otwiera pakunek. Mruga, widząc przed sobą komplet wąskich szampanówek w dobrym guście – najbardziej ponadczasowy podarunek na parapetówkę.
Paliwo dla jego obaw jest od stuleci pozbawione płomienia. Jego wróg znajduje się całą apokalipsę stąd.
Lodi trzyma pudełko przy sobie. Patrzy wprost na Świętego. – To bardzo przemyślany prezent. Dziękuję za serdeczne przyjęcie. Tym razem posługiwanie się rosyjskim idzie mu znacznie lepiej, jakby mówił tym językiem od dawna.
– Ależ bardzo proszę! Milknie na chwilę, przyglądając się mu, a potem dodaje: – Wszystko w porządku?
Lodi czuje, jak przewraca mu się żołądek. Szuka odpowiedniego wyrażenia i w końcu łagodnie pojawia się ono w jego umyśle: – Za moich czasów nasze narody… toczyły konflikt.
Święty śmieje się głośno i stawia nogę na krześle. – Kto wygrał?
Pytanie jest tak absurdalnie szczere, że Lodi wzrusza ramionami, czując, jak spada z nich ciężar.
– Pojęcia nie mam – uśmiecha się.