light.gg

ŚWIT AURORY

Legendarne / Sword

„Ewentualna przyszłość to coś, o czym trzeba pamiętać”.

Special Perks

Losowe cechy

Losowe cechy

Ten przedmiot ma losowe cechy.

Stats

Prędkość ciosu
40
Siła rażenia
62
Stabilność
0
Wydajność bloku
0
Odporność bloku
0
Generowanie amunicji
0
Przybliżenie
0
Czas ładowania 50
Zasób amunicji 67
Atak 0
Credits

Curated Roll

Not all curated rolls actually drop in-game. Learn more

Lore

Świt Aurory

„Ewentualna przyszłość to coś, o czym trzeba pamiętać”.

– H… halo? – zapytał Święty-14, wsuwając głowę do słabo oświetlonego warsztatu. Odpowiedzi nie było.

Przeszedł nad skrzynią w drzwiach, a żeby wejść do pomieszczenia, musiał przecisnąć się obok stołu warsztatowego leżącego na boku.

– Ana?

Nadal nic.

Zwisające niczym pajęczyny przewody czepiały się jego hełmu. Odgarnął je i w ostatnim momencie ominął stosik silników krokowych, tylko po to, by potknąć się o otwarty pojemnik, z którego na podłogę rozsypały się wachlarzem jakieś sprzęty.

– A ty co tu robisz? – zapytała Ana, pojawiwszy się nagle nad nim.

– Ja… To znaczy… No więc szukałem ciebie – wybełkotał, stojąc.

– W wiadrze z akumulatorami? – zapytała z porozumiewawczym mrugnięciem i odgarnęła bałagan na bok stopą.

– Nie przyszłaś na herbatę – Święty odpowiedział ostrożnie. – Kolejny raz.

– Ach, bardzo mi przykro. Wynagrodzę ci to jeszcze w tym tygodniu, obiecuję.

– To samo mówiłaś ostatnim razem.

Poklepała go po ramieniu. – Wiem, wiem. Ale tym razem dotrzymam słowa.

– Ozyrys wiedział, że możesz tak mówić. Ale kiedyś ci powiedział…

– Pamiętam. Możesz to potrzymać?

Wepchnęła w jego ręce pustą torbę, a następnie napełniła ją płytkami drukowanymi i czujnikami ciśnienia.

– Ana… Martwię się.

Umieściła kolejne pojemniki ze sprzętem na jego ramionach. – O Ozyrysa? O przepowiednię? O Miasto czy…? Jej głos ucichł, gdy zniknęła na zewnątrz.

– Ana! – Święty zadyszał się. Przez kilka minut prowadził nierówną walkę, desperacko próbując dotrzymać jej kroku, gdy meandrowała ulicami Miasta.

– O ciebie się martwię – wydyszał. Koniec końców zatrzymał się przed Aną, uważając, by utrzymać w równowadze przenoszony ładunek.

Westchnęła. – Wiem. Brak Czerwonego… boli jak jasna cholera… I tak już zostanie. Ale postanowiłam skoncentrować się na czymś równie ważnym jak moje uczucia.

Gestem zachęciła Świętego, by się odwrócił. Stwierdził, że stoi obok Niika i Itzelasa przed tłumkiem podekscytowanych dzieci w różnym wieku, wśród których był nawet malutki Eliksni, uczepiony nogi jednego z wojowników Caiatl.

– Ktoś musi wychować kolejne pokolenie naukowych umysłów. Prawda, Niik? – skończyła Ana.

Niik skinął głową. – Oczywiście, algebra liniowa sama do mózgownic nie wejdzie.

Ana wyszczerzyła zęby w uśmiechu. – Dobra, kto jest gotów zmusić roboty do tańca? – zawołała. Święty uśmiechnął się lekko, słysząc okrzyk dziecięcego entuzjazmu.

Top
Loading...
No reviews, yet.