light.gg

MULTIMACH CCX

Legendarne / Submachine Gun

Przyjaciele są niczym towarzysze podróży – pomagają sobie nawzajem, aby przetrwać.

Classified Item

Bungie has the ability to expose information in the API that, for whatever reason, is not yet ready to be seen. We call these items "classified".

Sometimes classified items eventually are revealed to be real, in-game items. However, they are usually just junk data that made it into the API that isn't intended to be seen.

We include these items in the database solely to provide a complete view of what is in the API files. You should not take the presence of this item as a guarantee of something coming in a future update or attempt to analyze its presence too deeply. Doing so likely will only lead to disappointment.

This item is categorized as classified because:

  • It is a dummy responsible for generating items purchased from vendors or obtained from opening engrams.

Special Perks

Losowe cechy

Losowe cechy

Ten przedmiot ma losowe cechy.

Stats

Siła rażenia
15
Zasięg
29
Damage Falloff  
Stabilność
38
Szybkość dobycia
70
Prędk. przeładowania
26
Reload Time  
Asysta celowania
55
Generowanie amunicji
64
Przybliżenie
15
Lotna skuteczność
12
Kierunek odrzutu
100
Pocisków na min 900
Magazynek 41
Atak 0
Credits

Curated Roll

Not all curated rolls actually drop in-game. Learn more

Lore

Multimach CCX

Przyjaciele są niczym towarzysze podróży – pomagają sobie nawzajem, aby przetrwać.

Lord Saladyn usiadł przy niewielkim stole i obserwował holograficzne przedstawienie manewrów sił Kombinatu w całym Układzie. Siedział skulony w kącie niegdyś obszernej kwatery, zapychanej przez lata pradawnym uzbrojeniem, trofeami, zdezaktualizowanymi raportami taktycznym i zakurzonymi modyfikacjami sprzętu. Jak wszyscy starzy ludzie mówił sobie, że te relikty przeszłości pewnego dnia mogą okazać się przydane, ale głęboko w sercu wiedział, że cały ten nieład był jedynie wynikiem gasnącej nostalgii.

Jego uwagę odwróciło gwałtowne pukanie do drzwi. Położył rękę na swojej broni bocznej i wyjrzał przez wizjer. To była Ikora, trzymała w rękach brązową papierową torbę. Żelazny Lord parsknął i otworzył drzwi.

– Pomyślałam, że może zgłodniałeś – powiedziała, wręczając mu torbę. – Tajskie może być?

Lord Saladyn zaprosił ją do środka.

– Dla mnie to wszystko jest takie samo.

Czarownica wkroczyła do pomieszczania i zaczęła robić miejsce na jedzenie. Chociaż nic nie powiedziała, Saladyn wyczuł jej zaniepokojenie stanem jego mieszkania. Jej oczy zatrzymywały się na plamach pleśni w kątach. Jej nozdrza skrzywiły się, wyczuwając kwaśny zapach skórzanej wyściółki jego zbroi. Jej palce kreśliły widoczne linie w kurzu.

Wręczyła mu bambusową miskę z kluskami.

– Jak się masz, lordzie Saladynie?

Odchyliła głowę, okazując troskę.

– Będę miał się lepiej, gdy wypędzimy Caiatl z Układu. – Żelazny Lord, który w przeciągu minuty potrafił rozebrać dowolną broń, miał widoczne problemy w posługiwaniu się pałeczkami. Delikatne przybory drżały w jego masywnych, ogorzałych dłoniach.

– Zavala wydaje się pewny, że możesz ją zmusić do wycofania się. – Ikora wzięła swoją miskę i oparła się z gracją o stół, jako że nie znalazła miejsca, w którym mogłaby usiąść.

– Optymizm Zavali jest bardziej niebezpieczny niż armia Caiatl – powiedział i się skrzywił. – Ale gdy zawiodą rozmowy, policzymy się z nimi w stary sposób. Jak zawsze.

Odrzucił niesforne pałeczki i podniósłszy miskę do ust, wciągnął makaron, siorbiąc przy tym głośno.

– Oczywiście. A co potem? Co zrobisz? – Ikora spojrzała na niego łagodnie. – Może jakieś wakacje?

Saladyn wskazał na hologram taktyczny.

– Do czasu, gdy poradzimy sobie z Kombinatem, pojawi się jakaś nowa potworność. Weksowie, Rój, Pochwyceni, Upadli, kto wie. Zawsze coś się dzieje. – Spojrzał znacząco na Ikorę. – Kiedy ostatnio ty miałaś wakacje?

Ikora uniosła brew.

– Słuszna uwaga. Ale ty siedzisz w tym o wiele dłużej niż ja.

– Tak jest, siedzę. – Odpowiedź Saladyna wypadła ostrzej, niż chciał. Przerwał, zanim podjął znowu. – Lepiej się czuję w terenie. Bitwa sprawia, że czuję się świeży. Czuję, że działam. Męczy mnie siedzenie tutaj, w Wieży, gapienie się na te przeklęte raporty i słuchanie całego tego politykowania.

– A co byś zrobił, gdybyśmy wygrali? – naciskała dalej Ikora. – Co, gdybyśmy jutro zniszczyli Czarną Flotę i nie byłoby już więcej bitew do stoczenia? Co byś wtedy zrobił?

Saladyn parsknął. Pytanie Czarownicy była dla niego nonsensowne.

– Cóż, w takim wypadku… Myślę, że udałbym się na wakacje.

Dwoje wojowników patrzyło na siebie w ciężkiej ciszy, zanim wybuchło śmiechem ulgi.

Chwila lekkości nieco zmiękczyła Żelaznego Lorda.

– Nie martw się, Ikoro. Nic mi nie jest.

Brwi Czarownicy zmarszczyły się, gdy zaczęła przyglądać się otaczającemu ich bałaganowi.

Saladyn przez moment wytrzymywał jej obserwację, zanim poddał się z westchnieniem irytacji.

– Jeśli poczujesz się od tego lepiej – wymruczał – sprowadzę parę chętnych Nowych Świateł, żeby trochę tu posprzątali.

– Poczuję się, dziękuję. – Ikora zmarszczyła brwi z troską. – Wiesz, odkąd Zavala ma tyle obowiązków i brakuje Łowcy Straży Przedniej, obawiam się o naszą gotowość. Wiesz, co nas czeka. Teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebny jest nam Żelazny Lord.

Saladyn powrócił oczami do interfejsu taktycznego.

– Wiem, młoda wilczyco. Zawsze tu będę, jeśli będziecie mnie potrzebować.

 
Name
 
 
Sold By
Cost
  •  x 1
  •  x 1
Top
Loading...
No reviews, yet.